Kamil Stoch, Rakieta z Zębu, oddał 29 marca 2026 roku ostatni skok w swojej długiej karierze. Chorągiewką machnęła mu żona Ewa. Jakby nie wprost tym machnięciem dała do zrozumienia: Kamil, dość tego skakaj do domu i ucz się ładować zmywarkę. Ależ on nam radości dał: 3 złote medale olimpijskie, dwie kryształowe kule, 2 mistrzostwa świata, trzy razy wygrał Turniej Czterech Skoczni. A sezon 17/18 o ile dobrze pamiętam, takie numery wyczyniał, że normalnie weź. Z najniższego rozbiegu pobił rekord skoczni gdzieś w Norwegii, bodajże. Jak zauważono, była na paru skoczniach linia punktu K, cokolwiek to jest, później jakiś lasek jodłowy, i, po lasku, linia zdrowego rozsądku, następnie linia granicy wyobraźni i na koniec linia Stocha. Iga Świątek zapytana kiedyś czy będzie oglądać skoki, odpowiedziała: skoki? Nie za bardzo je ogarniam. Stoch wtedy odpisał: W sumie ja też ich nie ogarniam. Mam tylko zapiąć narty i jechać. Później mi pokazują, który jestem. Spoko Iga, wszyscy tak mamy.